Kategorie
Technorozważania

Odwieczne prawo ewolucji

Felieton ukazał się w Polska The Times 28 lutego 2020 r.

Otoczeni Internetem i współczesnymi rozwiązaniami technologicznymi żyjemy w takim specyficznym poczuciu wyższości. Że oto żyjemy w nowych, lepszych czasach, że od starych czasów dzieli nas przepaść, że wychowywaliśmy się w jakimś Trzecim Świecie technologicznym a teraz to jest raj. Świat, media, techno celebryci jeszcze bardziej nam te techno przełomy podkreślają rysując granice początku i podkreślając cud narodzin, którego często są twórcami. Ale czy tak jest w rzeczywistości, czy te przełomy są tak znaczne, że linię podziału można rysować tak jaskrawym techno krzykiem?

Nie. W świecie nie ma tak drastycznych zwrotów, w przyrodzie góry poprzedza przedgórze, rzeki meandrują a linia brzegowa nie jest prosta tak, jak chcielibyśmy sobie ją wyobrażać rysując mapę od Władysławowa do Świnoujścia. Ludzie nie zmieniają się drastycznie, ale ewaluują, oczywiście jeśli tylko tego bardzo chcą. W czym inna lepsza miałaby być technologia i czemu miałaby nie wpisywać się ewolucyjną naturę tego świata? Jeśli zatem technologię tworzy człowiek to i ona podlega niezmiennym prawom ewolucji. Weźmy na przykład taki muzyczny serwis streamingowy. Myśląc o takiej usłudze wyobrażamy sobie dziesiątki układów scalonych, rozgrzanych dysków, kabli w ciemnej i zimnej serwerowni. Widzimy ludzi od artysty, przez producenta do techników, którzy dźwięki przekładają na cyfry aby ku naszej uciesze brzmiały one znośnie w mikro głośniczkach naszych słuchawek. Typowo współczesna przełomowa technologia, prawda? Niekoniecznie. Pierwszy serwis streamingowy powstał w roku 1900. Tak, na początku dwudziestego wieku, kiedy raczkowało radio, raczkował telefon, już wtedy pojawili się marzyciele, wizjonerzy i przy okazji przedsiębiorcy. Pan Thaddeus Cahill uruchomił pierwszy znany w historii serwis streamingowy – Telharmonium. Co więcej, sprzedawał usługę na żądanie w subskrypcji. Wykorzystał oczywiście dostępną wówczas technologię i pewnego rodzaju popyt na technologiczne czary, jaki tlił się w innych przedsiębiorcach szukających innowacji. Przełomowość technologii polegała na zbudowaniu sali z organami, z której przy wykorzystaniu łącz telefonicznych i tub jako głośników w hotelach, restauracjach czy wybranych domach prywatnych transmitowano muzykę na żądanie. Spragniony relaksu telharmoniumnauta dzwonił, mógł zamówić konkretny utwór, wybrać spośród najczęściej odtwarzanych w danym tygodniu lub prosić o trendujące nowości. Zadysponowany muzyk siadał, grał a rachunek przesyłany był poprzez umyślnego do subskrybenta.

Nic, ale to nic się nie zmieniło. A technologia dojrzewa zupełnie jak sery albo jak szynka parmeńska i z czasem stając się po prostu coraz lepsza.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *